RSS
poniedziałek, 30 listopada 2015

W pisaniu mam jeden podstawowy problem -permanentny brak czasu.. Brak mobilizacji, brak konsekwencji. W ogóle mam sporo braków jako mama, kobieta.. Chociaż w kwestii kobiecości można mówić bardziej o nadmiarze tu i tam niż o brakach. No i ta konsekwencja. Konsekwentnie jestem niekonsekwentna w postanowieniach. Na szczęście, a może i na nieszczęście moje dziecko nie jest w stanie mi tego wypomnieć. 

Kuba skończył w tym miesiącu  2 lata. Kameralne przyjątko w gronie najbliższych pozwoliło mi na schowanie do kieszeni chociaż na chwilę problemów,  zmartwień i trosk. Wyjęłam je dopiero wtedy jak złamał kość srodstopia, na klocku. A tak pięknie juz chodził i to sam! Teraz śpi obok z nogą w gipsie, obok siedzi jego Matka i jak tylko spojrzy na gips w jej i tak już ostro pocharatane serduszko wlewa się fala złości i żalu do NieTesciow, którzy do tego dopuścili. Tak niedawno wyszliśmy ze szpitala po rezonansie wiedząc tyle samo o zdrowiu Kuby co przed nim a tu już następny klops. 

Myślicie, że jest limit nieszczęść przypadający na jednego człowieka?  Bo ja mam wrażenie,  że na mnie spadają nie tylko moje nieszczęścia,  ale i wszystkich innych. Brak mi wsparcia i oparcia. Brak przyjaciół od serca na miejscu i na sercu. Wywialo ich po Angliach, Krakowach,  Stolicach,  Poznaniach.. Tęskno mi do nich i do życia normalnego. Takiego zwykłego,  bez szpitali, bez diagnoz. Takiego jak mają sąsiedzi za ścianą co ich córka znowu przyniosła dwójkę ze szkoly. Jeszcze kilka miesięcy temu, tak 2-3 moje życie ograniczało się do obszaru całkiem sporego osiedla, teraz zostało zamknięte na nie całych 50 ciu metrach kw. I mówią mi odwiedzający ten mój zakątek, żebym coś zmieniła, zrobiła, że przecież wrócę do pracy za.. kilka lat. Bo szukam powodu, a nie sposobu.. A co jeśli sposób zostaje w lekarzach? Wystarczy żeby powiedzieli, żeKuba jest zdrów!

Zdrowiej Kubusiu,  zdrowiej. Na zdrowie! 

15:54, fibithestrange
Link Dodaj komentarz »