RSS
piątek, 23 stycznia 2015

Wszystko zaczęło się od bólu w podbrzuszu, miałam nadzieję,  że na tym się skończy. I lepiej byłoby gdyby tam został, ale nie.Jak lont podpalony pędził przez jelita, zwijajac je jak sempertyny, mijając żołądek, wyciągnął go na drugą stronę, po czym odbił w lewo prosto do serca i tam dźgał i dźgał...

Trochę mu zajęło wycięcie 7miu lat. Jeszcze czuję drobne szlify,  zrobił mi mnóstwo wolnego miejsca. I ja te siedem lat zapakowałam w papier ozdobny, taki co się trzyma na  specjalne okazje, bo to najważniejsze moje 7 lat. Bo to mnóstwo nadziei,  bo to uczucie,  które wydawało się być tym ostatnim. I włożyłam do pudełeczka a pudełeczko do szuflady i zamknęłam na klucz. Niech tam czeka na czas żeby można było je wspomnieć. Bo zapomnieć nie dam rady. Ma jego oczy, i śmieje się jak on i jest trochę jego i z niego. I on jest i będzie między nami.  Serce owinęłam bandażami i czekam, bo wiem, że boleć przestanie. Dużo wody się tylko we mnie nagromadziło i oczami aż leci i leci.. 

A to wszystko, bo nie byłam wystarczająco dobra, wyrozumiała,  wyuzdana,  uległa, cierpliwa, czuła, kochająca, akceptująca, i taka jak oczekiwał. Nie byłam heroicznie walcząca też, bo może chciałabym żeby to o mnie walczono,  ale nie warto widocznie. Nie zrobiło mi się zimniej. Taka ma karma. Wystarczy, że z samej nazwy jestem samotna. 

00:17, fibithestrange
Link Dodaj komentarz »